dum spiro, spero

Wydmuchałam powietrze przez nos...


Link 02.11.2011 :: 20:04 Komentuj (0)
Wydmuchałam powietrze przez nos
Raz czy dwa,
a może dwadzieścia.
Świat jakoby miał się stać piękniejszy,
jesień bardziej kolorowa,
wiatr cieplejszy
i wiecej słońca miałam mieć w dłoniach.
Nic.
Zawrót i powrót -
natłok fałszywych śmiechów,
rozmów, pobudzenia,
byle tylko nigdy nie mieć dość
siedzenia na zimnym betonie
i parskania
na wszystko nie-ważne,
nie-potrzebne,
tak mało przydatne
nam - wspaniałym.

Ciemną drogą idziemy,
oślepieni światłem księżyca -
we mgle spowite
pola jaśminowe --

Ooooooo


Link 24.08.2011 :: 23:37 Komentuj (0)
Och ach! Och ach!
Serca bijącokrwawiące.

Srające.

Za oknem.


Link 03.06.2011 :: 18:23 Komentuj (0)
Idą cyce przez pole,
za nimi starsza pani.
Powietrze wlatuje jej nosem
i wylatuje uszami,
a na niebie cirrusy
z cirrostratusami
kłócą się o deszcz.

tutu tutu szszszsz trzask trzask

Na ławeczce trzech panów
z sześciorgiem zielonych przyjaciół
rozmawia,
kiedy niebieski pociąg
węgiel przewozi.
I szary pan
z butelką brązową
biegnie radośnie
za wiewiórczą głową
oczekując jej uśmiechu.
Czerwcowy numer jeden.

turu turu kap kap kap

Zwycięstwo cumulonimbusa.

2


Link 28.05.2011 :: 17:49 Komentuj (11)
Brawo, gruba szmato.

1


Link 27.05.2011 :: 20:37 Komentuj (3)
Smutne ulice miasta zatopiły się w słońcu i świeżej zieleni. Maleńcy ludzie maszerują w różnych kierunkach ku swoim celom, jakby ta jedna ulotna chwila była wszystkim, jakby nic innego nigdy nie było i już nigdy nie miało być. Ludzie zwyczajni, ludzie zabiegani. Tylko chłodny powiew wiatru przynosi ulgę ich zmęczonym ciałom.
W samym centrum tego świętego miasta pies z agresją szczeka na zakonnicę. Próbuje się wyrwać swojej właścicielce – Białej Pani – jednak ta, ignorując całą sytuację, ciągnie go za sobą i za chwilę znikają za rogiem. Pojawia się natomiast Czarownica na miotle przebrana za gospodynię domową, a za nią maszeruje Pani z truskawkami i Pan, który sapie. Wszyscy biegają, wszyscy prócz jednej młodej dziewczyny siedzącej na rozwalonej ławeczce. Jest, ale jakby jej nie było, ze wzrokiem w jednym punkcie zawieszonym siedzi nieruchomo i tylko drgania jej powiek zdradzają, że żyje...

Łzy nocy wiosennej.


Link 23.05.2011 :: 00:29 Komentuj (3)
Gdyby chociaż jakieś znaczenie miały te słowa, słowa na wiatr rzucane. Gdyby chociaż kochać coś więcej poza pięknym głosem chłopaka, poza kośćmi wystającymi przez skórę, poza zimnym Tigerem i nocnymi łzami. Gdybym chociaż była dobra. Gdybym była w czymś dobra. Gdybym miała na czym budować.
Wymyśliłabym, zrobiłabym, gdybym tylko była do tego zdolna.
A co ja mogę? Spać mogę. Albo nie spać, słuchając zamiast tego tej samej piosenki kilkanaście razy pod rząd i płakać. Wszystko takie niedocenione. Każde marzenie rzucone w niepamięć. Wszystko już przetestowane, nic nie zaakceptowane. Wiecznie szary koniec, wiecznie cień. Wiecznie wielkie nic.

Gdyby chociaż jeden koniec świata przyszedł naprawdę...

Dzień drugi.


Link 17.05.2011 :: 20:59 Komentuj (0)
Pingwiny grubobrode w absurdzie istnienia.

Dzień pierwszy.


Link 16.05.2011 :: 22:27 Komentuj (0)
Wieczór zwyczajny, wieczór codzienny. Nieprzemyślane plany i kilka niespełnionych marzeń pojawia się w głowie dziewczyny, która myśli, że wszystko o niej i wszystko w niej jest. Smutek zabija gniewem i nienawiścią do innych. Całą ekspresję, która w jednej łzie się ukryła, pożarły jej rzęsy, a grube stopy napawają ją wstrętem do samej siebie. Dzień przyniósł wiele pożytku i doświadczenia - zrobienie kreski nad okiem i pomalowanie paznokci trzema różnymi lakierami dołączyły oficjalnie do niewielkiego grona jej umiejętności.

Wstaje. Idzie. Wraca. Siada. Zaraz się dziewczyna położy i, jak co wieczór, będzie się modlić do Siły Najwyższej, żeby to się wreszcie skończyło. Paskudny dzień. Paskudne włosy, dłuższe o ułamek milimetra. Paskudna ona, starsza o 23 godziny. Paskudne wszystko.




Ogień.


Link 19.04.2011 :: 20:04 Komentuj (0)
Ach, kwieciste marzenia,
cele niedoścignione,
czemuście postać jedną
przybrały!
Marne istnienie, gdy
w korytarzu szpetnych masek,
wśród jęków bolesnych
i krzyków
tylko jedna
ona - ognista nadzieja.
Płomień w sercu,
rozum z lodu,
duch zamrożony
i łzy - jak
deszcze równikowe --

Nadzieja.


Link 28.03.2011 :: 19:19 Komentuj (1)
Dopóki niemy krzyk
bicia serca nie zagłuszy,
a każdy wschód słońca
będzie tym samym -
wolnością, miłością, spokojem,
nadzieją i śpiewem ptaków
zagłuszającym nocny żal.
Dopóki śmiać się będziemy
przez łzy
i płakać ze śmiechu,
w beztroskiej wolności,
w boskim bezruchu,
dotąd tutaj,
w tym miejscu - gdzie
myśli wstecz biegną,
gdzie nie ma już nic
poza błyskiem w oczach,
wiatrem we włosach
i rześkim oddechem -
nie będzie zła..

Tylko ta chwila.
Tylko my,
w pięknym śnie.
Tylko wieczna nadzieja.

Archiwum

2011
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec


Moje utwory

Czekanie
Dla D.
Request



Księga gości

Wyślij wiadomość



powered by Ownlog.com & Fotolog.pl